Mimo, że władze publiczne mają obowiązek zaspokoić potrzeby mieszkaniowe obywateli, czemu tak wiele osób nie może pozwolić sobie na własne lokum? Czemu w dalszym ciągu bezdomni nie mają swoich czterech ścian?
Opierając się na tekście Marka Krajewskiego „Normalnie - substandardowo”, aż 35% Polaków mieszka w złych lub bardzo złych warunkach. Mnóstwo rodzin wielodzietnych żyje w mieszkaniach typu pokój z kuchnią, gdzie na jedno pomieszczenie przypada trzy lub więcej osób. Wszystko to przez brak mieszkań społecznych, zły stan lokali komunalnych oraz niepewną sytuację zajmowanych mieszkań. Oznacza to, że sytuacja mieszkalnictwa w Polsce można określić jako kryzysową[1].
Wynajęcie lub kupno mieszkania na własną rękę nie jest takie proste, ponieważ nie każdy może sobie na to pozwolić. Powodem mogą być niskie zarobki, niestabilna praca lub brak ciągłości finansowej - stąd też wielu dorosłych w średnim wieku dalej mieszka z rodzicami.
W momencie, kiedy jednak decydujemy się na wynajem, aby się usamodzielnić, mieć większy komfort mieszkania, etc. musimy liczyć się z wieloma aspektami, a także zadać sobie pytanie - czy mimo wszystko jestem u siebie? Czy wynajem daje mi stabilizację mieszkaniową już do końca życia?
Dzierżawy lokum podejmują się ludzie o różnych statusach społecznych - są to studenci, rodziny, osoby samotne, pracujące, itd. Jedno jest pewne - każdy z nich oczekuje od wynajmu czegoś innego. Jedni szukają kawalerek, drudzy samodzielnych pokoi a trzeci sporych mieszkań w dobrym standardzie, co czasami wydłuża poszukiwania do wielu miesięcy. Mimo wszystko w większości przypadków natykamy na mieszkania, które miały już swoje pięć minut, a czas zadziałał na ich niekorzyść.
Przeglądając oferty na stronach internetowych możemy spotkać się z różnym typem ogłoszeń, jednak 3/4 z nich stanowi „magazyn” dla starych i niepotrzebnych rzeczy byłych wynajmujących (lub osób, które są właścicielami lokalu). Oglądając zdjęcia często widzimy przypadkowe nieużytki, które ewidentnie nie nadawały się do niczego poprzednim posiadaczom. Po co wyrzucać teoretycznie dobrą kanapę, skoro można nią umeblować mieszkanie tanim kosztem? W końcu jako właściciel, nie będę w nim chwilowo mieszkać. Meblościanki, stare dywany, ciężkie zasłony - przecież to wszystko jeszcze się przyda. Idealnym miejscem, gdzie możemy podziwiać zagospodarowanie rupieci czy niemodne wnętrze, jest fanpage na Facebook'u „Chujowe mieszkania do wynajęcia”. Mnie osobiście już chyba nic nie zdziwi w tej kwestii.
Oczywiście możemy podjąć się próby wprowadzenia zmian, w celu polepszenia komfortu mieszkania. To normalne, że chcemy czuć się przytulnie, a tego na pewno nie osiągniemy ze stojącym w kącie starym, zakurzonym fotelem. Problem może być jednak brak możliwości wprowadzenia zmian, ze względu na mały metraż, meble upchane do granic możliwości czy paskudne tapety, których zerwanie razem z remontem kosztowałoby nas dość sporo, a skoro to nie nasze mieszkanie, dlaczego mamy w nie inwestować? W takim przypadkach możemy kombinować w inny, dość powszechny obecnie sposób. Wypad do IKEI będzie w wprost idealny - w końcu nic tak nie polepsza samopoczucia i wygody jak kolorowa narzutka, stylowa lampka, ładny kubek, piękna pościel czy pachnące świeczki. Wszystko to oczywiście tanim kosztem - jednak te zakupy mogą zdziałać cuda.
Niektórym wyposażenie zupełnie nie przeszkadza - idealnym przykładem mogą być studenci, dla których liczy się tylko miejsce do spania i dach nad głową. Nie bez powodu niektóre mieszkania określamy jako „studenckie”, choćby ze względu na panujący w nich PRL, który niekoniecznie każdemu dobrze się kojarzy.
Będąc na wynajmie chcąc nie chcąc żyjemy cudzym życiem dzięki meblom, sprzętom AGD czy dziurami w ścianie, które zastaliśmy zanim nasza noga przekroczyła próg prezentowanej nam przestrzeni mieszkalnej.
Zupełnie innym przypadkiem jest wynajem samego pokoju. Współlokatorzy są zazwyczaj przypadkowi, często nie szanują części wspólnych typu łazienka czy kuchnia, a także nie dbają o zachowanie ciszy i spokoju po godzinie 22. Oczywiście nie zawsze tak jednak, jednak decydując się na taką opcję musimy się z tym liczyć. Kolejną możliwością jest wynajem, gdzie za ścianą mamy właściciela mieszkania. Odkąd studiuję miałam styczność z dwoma takimi przypadkami i jedno jest pewne - nie polecam. Chyba nikt nie chce, aby właściciel patrzył mu na ręce podczas sprzątania czy innych czynności.
Podsumowując, wszystko zależy od lokatorów i właściciela, jednak życie „nie na swoim” zawsze pozostanie nie do końca komfortowe, ze względu na pewnego rodzaju brak stabilności w życiu. W każdej chwili posiadacz może zerwać umowę, a najemca - stracić pracę. Wszystko to skutkuje opuszczeniem mieszkania, co nie ma prawa się zdarzyć, gdy posiadamy swoje M3 na własność. Biorąc pod uwagę, że mieszkamy „u kogoś” nigdy przez to nie poczujemy się „jak u siebie”. Zbyt wiele rzeczy nam o tym przypomina.
To, jak mieszkamy, jest naszym wyborem, nagrodą za kompetencje, pracę i wynagrodzenie. Mimo, że fantazje o pięknych mieszkaniach często abstrahują od możliwości finansowych, zawsze można mieć marzenia i robić wszystko, by udało nam się żyć „na swoim”[2].
________________________________________________
[1] M. Krajewski, Normalnie - substandardowo, s. 41-41.
[2] Ibid., s. 55-56.
________________________________________________
[1] M. Krajewski, Normalnie - substandardowo, s. 41-41.
[2] Ibid., s. 55-56.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz